RSS Feed

8.

24 maja 2013 by luca

- Nie wiem, o czyim dzieciństwie ty piszesz, ale na pewno nie o moim – powiedziała moja siostra, uświadamiając mi, jak subiektywne są nasze wspomnienia. Wychowałyśmy się razem, dzieli nas niecałe trzynaście miesięcy, chodziłyśmy do jednej podstawówki, zazwyczaj razem jeździłyśmy na wakacje, miałyśmy wspólnych przyjaciół, a często i wspólne fascynacje. Tymczasem siostry i moje wspomnienia z dzieciństwa układają się w dwie zupełnie różne historie. Ona ma dziury w głowie tam, gdzie ja masę kolorowych obrazów, ja luki tam, gdzie ona mogłaby wyświetlić z pamięci cały film. Chciałabym, żeby ona też napisała choć kawałek rodzinnej historii i pokazała mi swoją wersję.

Rodzoną siostrę mam tylko jedną i, choć w dzieciństwie chwilami szczerze się nie znosiłyśmy, dziś nie wiem, co bym bez niej zrobiła. Wspólne wychowanie daje wspólnotę doświadczeń, której nie da się potem nadrobić w żadnej innej znajomości, ponieważ żadna inna nie trwa tak długo. Nieodłączną jej częścią jest wspólny bagaż literatury i szczególnych z nią skojarzeń – takich, które powstają spontanicznie w domowych okolicznościach. Są więc rzeczy, które mówię czasem – jakaś fraza, słówko, krótkie hasło – i tylko siostra w pół sekundy zrozumie, co mam na myśli. Za każdym razem daje mi to nieocenione uczucie bycia zrozumianą w pół słowa, pomimo, że charakterem, a często i poglądami, pięknie się różnimy.

Z kolei brat jest ode mnie młodszy o ponad trzy lata. W dzieciństwie była to znacząca różnica – notabene dzieciństwo miał chyba straszne, ponieważ nie jest łatwo być zdanym na łaskę i – przeważnie – niełaskę dwóch sióstr. Siadanie na małym braciszku we dwójkę i zgodne łaskotanie go, aż kompletnie opadł z sił, to zapewne najłagodniejsza z tortur, jakie mu fundowałyśmy. Poważnie, nie chciałabym być swoim młodszym bratem, gdy mieliśmy po kilka lat. Im bardziej zresztą sięgam pamięcią wstecz, tym bardziej nie chciałabym być kimkolwiek w moim otoczeniu, gdy miałam kilka i kilkanaście lat! Brata ewidentnie chciałam zamęczyć, dziadka robiliśmy wszyscy we trójkę w konia tak często, jak tylko się dało i urządzaliśmy strajki z transparentami o treści: „MY CHCEMY LODY”. Przy tym od czwartego roku życia notorycznie siedziałam z nosem w książce, a gdy ktoś mnie zaczepiał, podejmowałam zwykłą konwersację, z sensem odpowiadając na wszystkie pytania i ani na moment nie tracąc czytanego wątku (gdybym tylko dziś tak umiała!). Skutek, naturalnie, był taki, że nie pamiętałam w ogóle żadnej rozmowy, a wszelkie moje zapewnienia, że tak, na pewno zaraz to czy tamto zrobię, należało traktować z dużym dystansem. Niestety po paru latach wszyscy się zorientowali w tym numerze i wymagano ode mnie zamknięcia książki na czas rozmowy.

W „Małej Księżniczce” Frances Hodgson Burnett jest taka scena, gdy czytającą Sarę nagle odrywa od lektury krzyk dziewczynki, nad którą roztoczyła opiekę. Sara, jak przystało na księżniczkę, opanowuje odruch palnięcia przez łeb (nie, Burnett nie używa takich słów) osoby, która przerwała jej czytanie. Och, jak ja ją rozumiem, jak ogromnie wczuwałam się zawsze w ten fragment powieści! Pół mojego życia to irytacja spowodowana nagłym przerwaniem mi lektury, brutalnym wtargnięciem w świat, w którym właśnie przebywałam duszą, sercem i – przysięgam – ciałem, obojętne, czy czytałam Homera, Sapkowskiego, czy felieton w kobiecym serwisie internetowym. Druga połowa to wstrząs wywołany nagłym, przymusowym powrotem ze świata tego, co właśnie piszę. Gdy byłam nieco młodsza i pisałam dużo wierszy, wychowałam sobie kolejnych chłopaków, by na rzucone przez zęby: „piszę!” cichutko zamykali drzwi z drugiej strony. Niestety metoda ta działa sprawnie tylko do pewnego momentu. Konkretnie dopóki ma się czas, by siedzieć i w spokoju pisać, dopóki nie gna nas praca, dzieci, spożywczy, który zaraz zamkną, kipiący obiad i inne nie cierpiące zwłoki sprawy. Być może to wyjaśnia, dlaczego nieco przed trzydziestką zaczęłam się czuć permanentnie podirytowana. Żeby człowiek nie mógł w spokoju poczytać albo, co gorsza, popisać? To powinno być zapisane w konstytucji!


Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.