RSS Feed

6.

23 maja 2013 by luca

Z kroniki pradziadka*:

 

„Jak z ziarna rodzi sie druga
roślina, tak z obyczaju, tradycyi,
pamiątek, ducha które ulatują –
powinna rodzić się przyszłość.”

J. I. Kraszewski

 

Dzieje narodu naszego ściśle sie łączą z dziejami poszczególnych rodzin i rozdzielać niepodobna jednych i drugich.To też monografia każdej rodziny – chociażby i mniej wybitnej –, zawierająca nietylko odnośne szczegóły heraldyczno-genealogiczne, ale rzucająca i światło na życie prywatne, czy publiczne poszczególnych jej członków, stanowić może cenny materyał dla badacza naszej przeszłości.

Niemniej dla każdego członka rodziny dobra jest i pożyteczna znajomość losów, jakie familia jego przechodziła; stopni pokrewieństwa w niej, szczególnie gdy rodzina ta – jak nasza – rozgałęziona i licznem obdarzona potomstwem; stosunków i koligacyi, w jakich zostawała i zostaje z innemi rodzinami – słowem: historyi rodziny.

Poza temniejeden piękny czyn, niejedna zasługa naszych ojców dodatnio wpłynąć mogą na młodsze pokolenia, a nawet poniekąd zachęcić je winny, by sztandar zasług przodków podtrzymywały wysoko swojemi, nie na tem, to na innem polu. Zasługi bowiem przodków naszych – to nie imienia tylko i chwały po nichale przedewszystkiem służby i obowiązków wielka spuścizna, zwłaszcza w obecnych czasach. Dawniejsze pojęcia nasze co do zasług i zacności danego rodu – zmieniły się zupełnie. Nie pytamy już w dzisiejszych warunkach, z jakich kto pochodzi antenatów, lecz w człowieku szukamy najpierw człowieka, a im więcej widzimy w nim prawdziwej nauki i oświaty, a mianowicie poświęcenia się dla ogółu, tem bardziej go szanujemy.

Znajomość stosunków rodzinnych i dlatego wreszcie jest ważna, że świadomość wspólnego pochodzenia i mnogich styczności ścieśnia rodzinny krwi węzeł i zachęca do pewnej jedności i wzajemnej pomocy; ta zaś często zapewnia byt i los rodzin, wstrzymując je od upadku tak materyalnego jak nieraz i moralnego. Wielką wagę pod tym względem przywiązywali do znajomości stosunków rodzinnych nasi praojcowie bo – jak wspomina Adam Moszczeński w swoim Pamiętniku do historyi polskiej – „rodzice dzieci uczyli równo z katechizmem wszystkich stopni pokrewieństwa i powinowactwa i wpajali w nie miłość ku krewnym i powinowatym, przytaczając im przykład dawnego Scyty, któren mówiąc o miłości wzajemnej familii, na przykład wziął pęk strzał i każda z osobna złamał, a wszystkie razem dowiódł, że nie mogą być przełamane.” – Myśl tę społecznorodzinną zrozumiały doskonale w nowszych czasach niektóre rodziny polskie, które utworzyły t.zw. związki rodzinne, t.j. zjednoczenia familijne, zawiązane na podstawie prawnej. Do tej pory związki swoje mają u nas n.p. rodziny Chłapowskich, Dziembowskich, Hulewiczów, Moszczeńskich, Mycielskich, Szumanów, Zakrzewskich, Żółtowskich – a życzyć by należało, żeby związki takie tworzyły nietylko klasy posiadające ziemię lub wielkie majątki, lecz klasy wszystkie bez wyjątku.”

————————————————————————
*) Która dziś okazała się kroniką pra-pradziadka. Będą poprawki.


Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.