RSS Feed

24.

2 lipca 2013 by luca

Ogród mojego dzieciństwa to nie jest po prostu miejsce. Za biało-zieloną furtką, przez którą ostatni raz przeszłam wiele, wiele lat temu, czają się rzeczy ważniejsze. Oniryczny pejzażyk za szalonym bogactwem kwiatowych barw kryje dziesiątki, setki zakątków, a w każdym z nich wspomnienie. Twardość i soczystość zerwanego z drzewa jabłka, gdy zatapiam w nim zęby; pierwszy kęs, niepodobny do kolejnych – dziś takie wrażenie daje mi pierwszy łyk zimnego piwa i tylko ten pierwszy naprawdę smakuje. Obserwowane z bliska mrówki, jak pijane biegające po pąkach peonii – dziś wiem, że faktycznie odurzone jej słodkim sokiem, który potem je zabijał. Młode modrzewie w kolorze wiosennej trawy i cud ich zrzucanych co jesień, miękkich igiełek – dziś słowo „modrzew” kojarzy mi się z wielkim, majestatycznym drzewem, a tamte były jak nieletnie panienki w zielonych sukienkach. Szczenięta, które suka sąsiadów bez żenady podrzucała nam, dzieciom, pod opiekę i szła Bóg wie, gdzie – dopiero niedawno przypomniałam sobie, jak jedwabiście miękka jest sierść takiego malutkiego psiaka.

Gdzieś na tyłach ogrodu, między jabłonkami, nad gęstym trawnikiem snuje się ciężki, pachnący dym. Jeśli wstanę o świcie, zdążę na ostatnie pieczone nocą w ognisku ziemniaki, trafiające do dziecięcych rąk już wystudzone, nie parzące – tylko pyszne. Dwadzieścia lat później nie będę umiała ich jeść bez soli; teraz są jeszcze pełne smaku, najlepsze na świecie. A jeśli jestem odważna, całkiem sama idę w najdalszy kąt, gdzie, za sianym przez pradziadka nietykalnym zbożem, za kurtyną pokrzyw, za pająkami i ślimakami rośnie jeden, jedyny krzaczek truskawek. Co roku patrzę, jak kwitną i nigdy nie trafiam na owoce, niekiedy zaś nie znajduję nawet i liści – pojawiają się i znikają, kiedy chcą, a może to ten zakątek pojawia się i znika zależnie od widzimisię jakiejś ogrodowej wróżki.

Zimą zjeżdżamy na nartach z małej górki, tworzącej podstawę domu – dziś nawet nie wiem, jak się zakłada narty i zawsze mówię, że nie, nigdy nie jeździłam.


Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.