RSS Feed

23.

29 czerwca 2013 by luca

Przywiązuję się do miejsc.

Lubię czuć się u siebie, lubię mieć dokąd wracać. My home is my castle, jest też moim miejscem na naładowanie akumulatorów, prawdziwy odpoczynek, zbudowanie przestrzeni, która najlepiej mnie wspiera. Nie lubię się przeprowadzać, nie lubię, gdy przeprowadzają się znajomi, nawet wracam często do tych samych kilku kawiarni, siadając zwykle w tym samym kącie.

Od dzieciństwa, od opuszczenia domu z ogrodem, towarzyszy mi marzenie o gnieździe rodowym. Pragnęłabym wielkiego domu, w którym każdy, kto zechce, mógłby znaleźć swoje mieszkanie i gdzie wszyscy zmieściliby się w święta przy jednym, ogromnym stole. Z dużym ogrodem, w którym dzieci mogłyby się bawić w chowanego, a dorośli wyprawiać przyjęcia. Taki dom, powiecie,  można mieć gdziekolwiek, po cóż od razu szukać jakiejś ruiny, w której ileśset lat temu mieszkali ludzie, znani mi tylko z nazwisk na pożółkłym papierze? Ale ja lubię wracać. Prócz tego kocham stare budynki, stare mury, które przesiąkły ludźmi i historiami. Nowe domy wydają mi się zupełnie puste, anonimowe jak poczekalnia. W starych jest życie, ciepło, zapachy i wspomnienia. Wierzę, że budynki pamiętają. Wierzę, że moje śledztwo doprowadzi mnie do prawdziwego, rodzinnego domu, który mnie rozpozna i przywita jak dawno wyczekiwaną przyjaciółkę.

—————————-

Na południe od Inowrocławia leży Kruszwica, a na południe od Kruszwicy -  mała wieś: Sukowy. Z akt gruntowych i hipotecznych Suków (r. 1791, t. I fol. 9) wydobył mój prapradziadek informację, że „Sukowy i Rucewo (wraz z Rechtą i pustkowiem Starczewem) nabył Ignacy za 80 000 flor. polsk. od chorążego Józefa Rożnieckiego, w dniu 24 czerwca 1788, że jednak przewłaszczenie – wskutek długiej zwłoki, spowodowanej przez sprzedającego – nastąpiło dopiero 3 lutego 1795r.” Aleksy Piotr Ignacy Rakowski urodził się w roku 1751 i nie miał szczęścia do dziedziców. Pierwsza żona urodziła dwóch chłopców – bliźnięta – z których żaden nie dożył wieku dorosłego, oraz córkę, Annę. Druga – syna, który jednak zmarł bezpotomnie. Gdy Anna miała 18 lat, rodzice sporządzili testament, oddający jej „na wieczne i nieodzowne czasy” połowę Suków. W roku 1811 Anna bierze ślub; w tym samym roku jej owdowiały już ojciec, Ignacy, żeni się powtórnie. Sześć lat później Anna, już także wdowa, ponownie wychodzi za mąż za Feliksa Chmieleckiego, a w kolejnym roku (1818) druga żona Ignacego rozwodzi się z nim (w XVIII wieku!) i rodzi wspomnianego syna, nie wiadomo, czy w tej kolejności. Biorąc pod uwagę, że małżonka miała jakieś trzydzieści lat, a Ignacy był już około siedemdziesiątki, decyzja wydaje się zrozumiała (może myślała, że mąż wyzionie ducha szybciej, a on sobie żył jeszcze siedem lat).

W Sukowach wychowywał się też Zygmunt Rakowski, który był moim cztery razy pra-dziadkiem. Wcześnie stracił rodziców i zamieszkał u stryja, a właściwie u… tu się, przyznam, gubię w nomenklaturze. Dziadek Zygmunta miał brata i Ignacy, dziedzic na Sukowach, był synem tego brata. Czyli „stryj” to chyba właściwe określenie, choć niezbyt precyzyjne. To właśnie Zygmunt podejmował się zarządzania różnymi cudzymi majątkami, starości dożył zaś u jednego z synów, Wiktora, który poszedł na księdza. Drugi syn, Leopold, nauczyciel, był ojcem osiadłego w Krobi doktora Rajmunda.

Mamy więc rok 1825, Ignacy umiera, nowym dziedzicem na Sukowach z przyległościami zostaje zaś Chmielecki i jego żona Anna z Rakowskich. Co dalej z Sukowami, nie wiadomo, zwłaszcza, że i Chmieleccy nie mieli synów, same córki.  Znalazłam źródło mówiące, że następnymi właścicielami byli niejaki Josef von Zawadzki i Bona z domu von Karlowska, ale na tej samej stronie czytamy, że Anna Rakowska była żoną Josefa von Chmielickiego, gdy tymczasem wspomniane dokumenty z Suków stwierdzają, że nazywał się Feliks Chmielecki, o von już nie wspominam, bo bynajmniej nie polski to przedrostek.

Anna i Feliks-Josef wzięli ślub w kościele św. Barbary w Rechcie, który już mój prapradziadek opisuje jako piękny zabytek; na tę samą opinię trafiłam współcześnie w internecie. Internet stwierdza lekko, że:

„Rechta jest starą osadą sięgającą czasów piastowskich. Legenda mówi, że nazwa pochodzi od rechtania wieprzy, które ryły ziemię pod rozłożystym starym dębem.

Ludzie, którzy nadbiegli, słysząc głośne rechtanie, znaleźli wygrzebany przez wieprze obraz na desce, przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem. Obmyli go w wodzie i powiesili na dębie. Od tego czasu woda w źródle miała cudowne właściwości lecznicze. W XVI w. Rechta wchodziła w skład majątku Sukowy. W 1557 r. pani na Sukowach ufundowała w Rechcie niewielką, drewnianą kaplicę na fundamencie kamiennym, która spłonęła.

W 1753 r. wzniesiono obecny kościół pod wezwaniem św. Barbary i wyposażono go w ołtarz główny przedstawiający patronkę świątyni, natomiast w ołtarzu bocznym umieszczono płaskorzeźbę Zesłania Ducha Świętego wykonaną przez ucznia Wita Stwosza” [źródło]


Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.