RSS Feed

Październik, 2013

  1. 29.

    Październik 21, 2013 by luca

    Gdy miałam piętnaście lat, wyprowadziliśmy się z kociego podwórka do mieszkania na Czyżyka. My, dzieci, wkraczaliśmy właśnie w wiek intensywnych kontaktów towarzyskich, a mama prowadziła na Czyżyka dom otwarty. Każdy niezapowiedziany gość czuł się tam mile widziany, każdy dostał herbaty w ciasnej czyżykowej kuchni, która była jedynym wspólnym pomieszczeniem w domu, pomijając te sanitarne. W efekcie kuchnia zawsze pełna była ludzi. Można było tam spotkać bioterapeutę, architekta, robotnika budowlanego albo młodą żonę, która uciekła od męża-brutala; przeważali jednak uczniowie i studenci w różnym wieku i różnej płci. Pewnego ranka, wstając wcześnie do pracy czy na uczelnię, zastałam nawet w naszej kuchni nagą kobietę (był to dość zaskakujący początek kilkuletniej przyjaźni). Innym razem odebrałam rano telefon i usłyszałam spanikowany głos mojej najlepszej przyjaciółki:

    - Ratuj, zaraz mam próbną maturę i nie mam nawet czystej koszuli!

    - Gdzie jesteś, kotku? – spytałam łagodnie.

    - W kuchni!

    Dałam jej czystą koszulę z mojej szafy i poszłam spać.

    Wracając wieczorem do domu nigdy się nie wiedziało, kogo zastanie się przy kuchennym stole. Niektórzy spośród moich przyjaciół mieli klucze i przychodzili nawet w nocy. Jeden, mieszkający w odległości kilku kilometrów, lubił robić sobie bose spacery z kubkiem herbaty: wychodził z domu z pełnym, wypijał po drodze, wchodził po cichu na Czyżyka o dowolnej porze, robił sobie nową herbatę i wracał. Albo zostawał i szedł spać. Niekiedy zastawałam na swoim biurku stosik książek lub ręcznie pisany list i stąd tylko wiedziałam, że pod moją nieobecność ktoś wpadł z wizytą. Wszyscy moi rówieśnicy mówili do naszej mamy per „Duża” i nierzadko przyjaźnili się z nią mocniej, niż z nami, mama zaś zawsze  dla każdego znalazła chwilę czasu i kawałek serca. Nie wiem, jakim cudem to robiła między wówczas już czwórką dzieci, domem pełnym zwierząt i ludzi a pracą, jakoś to jednak trzymała wszystko w kupie. Oczywiście cały ten ruch i harmider bywał nieco męczący, ilość jednak historii, które wydarzyły się w Czyżykowie, wynagradza te niedogodności z nawiązką.