RSS Feed

20.

26 czerwca 2013 by luca

Stefanek, którego krojono z kanapek, urodził się w 1921 roku. Jego ojciec, Zygmunt, groźny filolog klasyczny z portretu – w 1904. O ile dziadek nie miał po wojnie podrobionych papierów – a mógł, wiele się przecież działo, niejeden się potem, przy wyrabianiu dokumentów, odmładzał lub postarzał – o ile więc nie miał, wychodzi, że srogi Zygmunt srogo poszalał jako szesnastolatek. Niestety kronika rodzinna milczy o jego losach, spis pokoleń kończy się na Zygmuncie, Kazimierzu i Wiesławie, trzech synach autora, którym dedykowana jest kronika. Być może pra-pradziadek pisał kronikę, zanim trzech Budrysów podrosło i zaczęło się pakować w kłopoty; nie wiadomo, zeszyt pozbawiony jest daty, najświeższe zaś opisywane wydarzenia dzieją się w roku 1915. Dość zrozumiałe staje się natomiast, że Stefanka wychowywał jego dziadek, być może podając się za wujka, a być może tylko nie dementując ewentualnych pomyłek.

Doktor Rakowski nie był chyba zresztą bardzo lubianym człowiekiem. Urodzony w Łagiewnikach, do Krobi przybył jako lekarz w 1902 roku i siedem lat później naraził się miejscowej społeczności protestując przeciwko zatrudnieniu drugiego doktora, z wyszukaną ironią odpisując na ogłoszenie w miejscowej gazecie. Społeczność odpisała sążnistą pyskówką, zarzucając lekarzowi między innymi to, że nie poślubił rodowitej Polki (sic!). Jak się sprawa skończyła, nie wiadomo, ale w swoim liście do gazety doktor Rajmund sugerował, że za całą sprawą stoi jedna tylko osoba, żywiąca do niego osobistą niechęć. Dziś już nie dowiemy się, o co chodziło, choć jako ciekawostkę można zestawić zarzuty o antypolskości (ogromne wówczas oskarżenie!) z niemieckim spisem polskich działaczy w latach 1910-1913, w którym figuruje między innymi dr Rajmund Rakowski – lekarz. Mimo „niepolskiej” żony, Bogu ducha winnej Małgorzaty Antoniny Jadwigi Anny z Wegnerów.

Śledzenie takich drobiazgów jest fascynującym zajęciem, a dzięki cyfrowym bibliotekom mam niewątpliwie o wiele łatwiejsze zadanie, niż miał pra-pradziadek. Kusi, by w kilku z nich wpisać tylko odpowiednie nazwiska, a potem czytać, czytać, czytać…


Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.