RSS Feed

18.

18 czerwca 2013 by luca

- To w tej rodzinie coś się jeszcze czasem ukryje, i to przypadkiem? – zapytał kiedyś mój brat z wielkim zdumieniem. Fakt, lubimy gadać, nie bardzo też mamy przed sobą tajemnice. To chyba przyzwyczajenie z dzieciństwa, gdy zawsze jakoś okazywało się, że mama wie o wszystkim, zanim jeszcze jej o tym powiemy. Być może bardzo nieudolnie ukrywaliśmy nasze dziecięce sekrety, a może zadziałał gen czarownicy, który nie wiem, skąd się wziął (po babci Emmie, polonizowanej Niemce?…), ale jest z niego kawał genu, nie do przeoczenia. W tym kontekście bardzo mnie kiedyś rozbawił znajomy, opowiadając o przebieranej imprezie z okazji Halloween:
- Wchodzę do sali klubowej, wszędzie siedzą jakieś wiedźmy… Patrzę, a jedna to twoja matka.

Ponieważ gen czarownicy zazwyczaj przechodzi z babki na wnuczkę, mam niepokojące przypuszczenia co do mojej córki; czuję, że jak się pewnego dnia zgadają z babcią, to żegnaj, racjonalna argumentacjo. Ale wracając do tajemnic, to tak nam zostało, że zwykle ich nie mamy. Z biegiem lat  coraz jednak trudniej nadążyć za wszystkimi, a jest nas trójka rodzeństwa z domu z ogrodem, do tego Najmłodsza, dziecko już Czyżykowe, bo tu się urodziła i tu mieszka całe życie,  jej dwie siostry od strony taty i jeszcze jedna, cośmy ją sobie nieformalnie przygarnęli do rodziny. Razem sześć dziewczyn i rodzynek. W takiej grupie zawsze ktoś a to zmienia pracę, a to się przeprowadza, a to się rozstał albo przeciwnie, wszedł w związek, a to urodził dziecko… Informacje o aktualnych statusach krążą po rodzinie, o dziwo zwykle docierając na czas i bez przeinaczeń. Najtrudniej nadążyć za najmłodszymi.

- Jak tam w nowej szkole? Spoko? – spytałam kiedyś sześcioletniego wówczas siostrzeńca.
- Spoko – odpowiedział, no bo co miał powiedzieć.
- A koledzy fajni? – drążyłam dalej.
- No, fajni.
- A dziewczyny?
- Są dziewczyny. – I po chwili: -Mam jedną dziewczynę.
- Serio, masz dziewczynę? – trochę się zdziwiłam, człowiek młody, szkoła nowa, szybko mu poszło. Co prawda przystojny z niego młodzieniec, jak dorośnie, będzie łamał serca jak patyki.
- No. – powiedział młody z dumą. – Mistrz, nie?
Mistrz, co tu kryć. Nieźle sobie poczyna, pomyślałam i wkroczyłam na grząski grunt:
- A to twoja pierwsza dziewczyna, czy w przedszkolu też miałeś?
- W przedszkolu miałem dwie dziewczyny.
- Ale na raz, czy oddzielnie? – spytałam zszokowana.
- Na raz!

Obecnie ma już trzy; zapytany, czy żadnej nie przeszkadza to, że spotyka się z innymi, wyznał, iż dziewczęta się w ogóle nie spotykają, gdyż każda jest z innego portu: jedna z jego szkoły, druga ze szkoły siostry, trzecia zaś z treningów aikido. W razie konfrontacji wróżę sukces tej ostatniej.


Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.